Rutynka w pracy ze żłobkiem i trzylatkami jest jak czosnek i cebula w kuchni. Bez niej to nie to samo! 🙂 Moim zdaniem warto mieć dość rozbudowaną rutynkę powitalną (czyli wykraczającą poza “Hello song”). Dlaczego?
- dzieci na każdych zajęciach powtarzają kluczowe słownictwo, które przydaje się przy wielu działach tematycznych (czyli np. kolory i cyfry – bo zawsze można zapytać, ile czegoś jest lub jakiego jest koloru)
- stały rytuał daje poczucie bezpieczeństwa (i dzieciom, i nauczycielowi)
- pomoce robisz raz i korzystasz cały rok
Moja rutynka składa się z:
- Hello song (w młodszych grupach “Hello, can you clap your hands”, w starszych nieśmiertelne “Hello, how are you” ekipy Super Simple Songs)
- Peter Pointer – liczenie dzieci.
Najpierw zaglądam do pudełka i z wyrazem szoku i niedowierzania opisuję Petera Pointera, czyli małą pacynkę na palec (polecam mieć dużo, można dopasowywać do aktualnie omawianych tematów). Czyli np. jeśli to żabka, mówię “It’s green, it eats flies and jumps very high!”. Dzieci zgadują i wtedy wybieram jedno z nich. Maluszek zakłada pacynkę, chowa za plecy i śpiewa (na melodię Finger Family).

Petera Pointera można kupić lub zrobić samemu – tutaj występuje żabka, którą uszyłam do piosenki Five Speckled Frogs.
Peter Pointer, Peter Pointer, where are you? (w tym momencie czasem udaję, że nie mam pojęcia gdzie jest ten Peter Pointer i że go szukam, np. pod swoją nogą. Śmiechu co niemiara)
Here I am, here I am, ready to count all of you.
Wtedy dzieciątko liczy pozostałych uczniów za pomocą pacynki. Tu kilka uwag:
- polecam powstrzymać liczącego od dotykania innych pacynką (niektóre dzieci tego nie lubią, niektóre uciekają)
- i w jakiś sposób pamiętać, kto ostatnio był Peterem Pointerem, by nie doszło do zamachu stanu.
Gdy już wiemy, ile jest dzieci, używam kolorowych cyferek, by wspólnie doliczyć do tej liczby. Potem proszę o nazwanie koloru ostatniej cyfry i przyczepienie jej do tabliczki, która będzie widoczna przez cały tok zajęć.
Moje cyferki – w tym roku wypróbowuję przechowywanie pomocy w ZipLocku z podpisem. Trzymajcie kciuki… I tabliczka, do której je przyklejam gumą mocującą.


Pogoda
Ostatnim elementem rutynki w tej grupie wiekowej jest zaznaczenie pogody. Zazwyczaj biorę tabliczkę z pogodą, wskazuję na napis i rysunek (wierzę, że od najmłodszych lat warto pokazywać dzieciom angielskie wyrazy) i po cichutku zaczynam śpiewać stary dobry szlagier od Super Simple Songs.

How’s the weather, how’s the weather, how’s the weather today?
Is it sunny? Is it rainy?
Śpiewając, pokazuję filcowe pomoce. Potem wspólnie patrzymy przez okno i wybieram maluszka, który przyczepia odpowiednią ikonkę do tablicy.

No i mamy to. W starszakach można dorzucić inne elementy (dzień tygodnia, miesiąc, pora roku, ciśnienie ;), ale trzeba uważać, by nie trwało to też 15 minut.
Np. można dodać dzień tygodnia: Pokazuję listę dni i pytam “What day is it today?”, a gdy uzyskam odpowiedź, mówię dzieciom, że zaśpiewamy piosenkę i gdy usłyszą “Monday”, uderzają dłońmi w podłogę. No i śpiewamy
Oh Monday,…..and Sunday in the end.
Na danym dniu tygodnia walimy w tę podłogę, często to przedłużam, też dla śmiechu.
Dajcie znać, jak wyglądają wasze rutynki, co byście zmienili w mojej?
Pozdro 500







Zostaw odpowiedź