TEACHING ENGLISH ONE SOCK AT A TIME

Steve na wakacjach

Zazwyczaj pierwsze zajęcia po wakacjach są u mnie o… wakacjach.

Tym razem Steve miał ze sobą plecak, w którym były rzeczy z miejsc, które odwiedził, a zadaniem dzieci było losowanie trzech przedmiotów i określanie: seaside or mountains?

Do morza miałam muszelkę, “wodę” (niebieska urodzinowa cerata na stół) i kostium kąpielowy. Do gór flashkarty: z namiotem, hiking boots i ogniskiem. Tu było nieco ciężej znaleźć realia, może wy macie jakiś pomysł? 🙂(BTW: w młodszych grupach polecam zawinąć niektóre rzeczy w folię aluminiową – jest to stary dobry trik, który dodaje element sensoryczny maluszkom).

Następnie zapytałam dzieci, gdzie wybrały się na wakacje (wiem, sama nie lubiłam tego pytania w dzieciństwie, zwłaszcza, gdy jedynym miejscem, w jakie się wybierałam był duży pokój, ale obecnie dzieci więcej podróżują). I po krótkiej rozmowie zaprosiłam ich z powrotem nad morze (zakładam, że ktoś nad tym morzem był:)), bo czas na trochę ruchu.

Tutaj bardzo przydała się ta cerata, zarówno w młodszej grupie, gdzie dzieci uderzały rączkami, szeleściły sobie i radowały sensorycznie, jak i w starszej, gdzie bawiliśmy się nią na zasadzie chusty animacyjnej (tu można poćwiczyć fast, slow, up, down, the sea is calm, now it’s stormy, etc.)

Wow, amazing!

No i jak słychać w filmiku, kontynuujemy zabawę, dodając do miksu rybki. W młodszych dzieci wyciągają wędką bohaterów Baby shark, których staramy się nazywać. W starszych natomiast, ku radości dzieciaczków, wrzuciłam kolorowe rybki na ceratę, gdy było “stormy”… Ale się działo, fish everywhere! Potem je pozbierali i też łowili, tyle że według instrukcji (Catch a yellow fish with a circle, powtarzając kolory i kształty), a po drugiej stronie mieli poprzyklejane pytania, na które trzeba było odpowiedzieć, np. What’s your favourite ice cream flavour?, Where do you live?, What’s your name?, etc.

Gdy już wszystkie rybki zostały wyłowione, usiedliśmy wokół ceraty, na której rozłożyłam odwrócone flashkarty z rzeczami, które można robić nad morzem: moim celem na zajęcia w starszej grupie było wprowadzenie słownictwa sunbathing, swimming, building sandcastles, hiking, lighting a fire (dwa ostatnie do gór, ale w sumie można zapytać po odkryciu wszystkich, które nie pasują do morza). Wtedy zapytałam: What can you do in the seaside?

Dzieci najpierw podawały własne pomysły, a potem ja powiedziałam, że możemy sprawdzić, czy ich pomysły pokryją z tym, co jest na flashkartach. Dzieci odkrywały po kolei flashkarty, a ja zachęcałam je do powtarzania każdej czynności po angielsku (głośno, cicho, “falująco”) i pokazywania. 

I znów trochę ruchu – przy muzyczce biegają, a gdy muzyka cichnie stają i pokazują wybraną przeze mnie czynność (dla ułatwienia można za pierwszym razem pokazać po chwili flashkartę, ale lepiej, żeby pogłówkowali).

Gdy już trochę pobiegają, zapraszamy na dywan i przechodzimy do gór – pokazujemy te dwie niepasujące flashkarty, rozmawiamy, kto był w górach i co można robić, czekamy albo podpowiadamy, że można rozpalić ognisko (w sumie nad morzem też – można to nadmienić;)) i mówimy, że będziemy… piec kiełbaski!

Mówimy: To build a campfire, you need… i pokazujemy im po kolei: jakiś kawałek drewna (wood), dużą zapałkę (może być zrobiona np. z patyczka do sushi – matches), może też kamyczki, żeby zbudować kółko dookoła.

No i budujemy – ja przyniosłam im jeszcze LEDową świeczkę, którą “podpalali” zapałką.

Wtedy można już piec kiełbaski. Rozdajemy po długiej wykałaczce (można stępić ostre końce, żeby uniknąć ran kłutych) i po kilka chrupków kukurydzianych, ewentualnie takich piankowych do pakowania. Jeśli macie prawdziwe chrupki, nie łudźcie się, że nie będą chcieli ich zjeść… Ja dałam każdemu po jednym na początku ćwiczenia, żeby mogli się skupić na czymś innym niż przemożna chęć zjedzenia chrupka, a potem przyobiecałam kilka czystych z torby na koniec (w trakcie zabawy tłumaczymy, że te dotykały podłogi, są brudne i ogólnie rzecz biorąc – nie warto).

Wtedy już pieczemy kiełbaski. Najpierw mówię dzieciom Put five sausages on your stick, please, nakładamy głośno licząc i zapraszam do pieczenia. Potem, jeśli chcą więcej, muszą zapytać Can I have…. one more sausage/ two more sausages?, a ja odpowiadam Here you are.

Steve też dołączył do pieczenia 🙂

I tu kończymy. Można szybko przypomnieć co robimy nad morzem a co w górach (Steve się może „mylić” w odpowiedziach, dzieci lubią go poprawiać :)). To jedne z bardziej wymagających zajęć do przygotowania, ale dzieci je potem wspominały z rozrzewnieniem 🙂

Pozdro 500!

Zostaw odpowiedź

Hello there!

Jestem Justyna i razem z moim zielonym towarzyszem Steve’em prowadzimy angielski w młodszych grupach wiekowych. A to blog z naszymi pomysłami!

justyna@englishthings.org

Odkryj więcej z

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej